11:20

ZABAWKI MOJEGO DZIECIŃSTWA

Przy okazji Dnia Dziecka powspominałam sobie "stare dobre czasy", kiedy to ja byłam dzieckiem. Skąd u mnie taka refleksja? A no stąd, że gdy zbliżał się 1 dzień czerwca, w Sieci mnóstwo artykułów pt. "10 najlepszych prezentów dla Twojego dziecka", etc. Cofając się w czasie przypomniałam sobie co kiedyś dla mnie było numerem jeden.


1. GUMA DO SKAKANIA - o tak! :) Można było skakać dzień i noc, wymyślać kolejne poziomy. Pamiętam, że często dostawałam nową, bo poprzednia już nie była gumą, tylko sznurkiem - tak wyeksploatowana :) Nawet chłopcy z nami grali.

2. SKAKANKA - robiło się różne triki: skakanie do tyłu, na krzyż, itp. Kto pamięta? Ale najlepsza zabawa była wtedy, gdy związaliśmy kilka skakanek razem lub jeden długi sznur i skakało równocześnie kilka osób. Nawet na lekcjach wf-u to robiliśmy!

3. POCZTA - kiedyś, kiedy jeszcze przelewy internetowe nie były tak popularne, wszystkie sprawy tego typu załatwiało się na poczcie lub w banku. Rodzice wtedy przynosili nam różne koperty i druczki, a ja z koleżankami robiłyśmy stempelki z ziemniaków, siadałyśmy na schodach  bawiłyśmy się w pocztę :) Jednocześnie uczyłyśmy się jak wypełniać różne pisma i przekazy, jak nadawać paczki.

4. ROWER - nie służył tylko do tego, żeby pojechać z punktu A do punktu B, ale były to nasze "samochody" kiedy bawiliśmy się w ... coś bliżej nieokreślonego :) Po prostu każdy jeździł swoim "autem", a jedna z osób miała stacje benzynową  i tam wszyscy spotykaliśmy się co chwilę tankując paliwo. Płaciliśmy za nie oczywiście liśćmi :D

5. PIŁKA - graliśmy w nogę, w sito, ale często też w dwa ognie, głupiego Jasia, piłka-parzy czy w zbijaka. W każdym razie - piłka musiała być.

6. BADMINTON - czekało się kiedy tylko będzie idealna pogoda aby wziąć paletki i grać. Kiedy tylko ustał wiatr szukaliśmy odpowiedniego miejsca i fruuu :) Lotka często nie współpracowała z nami, lądowała w ogródkach, na dachach aut lub domów, ale rodzice kupowali nowe :) W środku wkładało sie plastelinę, żeby lepiej fruwała. Pamiętacie ten trik? ;)

7. LALKI - pamiętam, że tylko jedna koleżanka miała domek dla lalek. Poza tym raczej tylko w domu bawiłyśmy się lalkami. W każdym zestawie musiał być jeden Ken :D I zabawa w przebieranki, fryzjera, pokaz mody, dom... :) Z biegiem czasu dostawałyśmy akcesoria, takie jak talerzyki, łóżka, kwiaty i inne. Wtedy to już był wypas!

8. FOREMKI - wiadomo - zabawa w piasku. Ale nie tylko. Często bawiliśmy się w restaurację i tworzyliśmy rozmaite dania. Podstawą była jakaś babeczka z piasku, a do dekoracji używałyśmy płatków kwiatów, ziół, chwastów lub warzyw podkradzionych z ogródków, np, fasola, groch, ogórki :)

9. KARTECZKI I SEGREGATOR - wiadomo :) Co tu dużo mówić. Słynny tekst "dwie małe za jedną dużą" :) Zbierało się pary, kolekcje, później weszły karteczki śliskie, a jeszcze później z brokatem. Miałam kilka segregatorów, które później wydałam. A szkoda, bo byłyby teraz fajną pamiątką.

10 - KSIĄŻKI - to nie jest zabawka, ale jest sto razy lepsze. Ja uwielbiałam czytać. Ale książką można bawić się na różne sposoby. Wyszukiwać szczegóły, wymyślać inne historie, uczyć się na pamięć. Miałam sporą ich kolekcję i już wiem, że mój Syn będzie miał ich jeszcze więcej! :) Już ma ich kilkadziesiąt. Nawet zachowały się te z moich czasów, np. "Król Lew", "101 dalmatyńczyków" czy "Dzwonnik z Notre Dame".






Było jeszcze TAMAGOOTCHI, WALKMEN, FIGURKI z kinder-niespodzianek, KARTY z chipsów - tyle wiesz ile zjesz :) albo z pokemonami, gierki w węża, łowienie rybek, kolekcjonowanie obrazków aut z gum TURBO, i JOJO.

Na tamte czasy to był wypas i must have. A co wy pamiętacie z lat 80. i 90.? Mieliście jakieś swoje ulubione zabawki? O czym marzyliście?




Copyright © 2016 Mama-blog , Blogger